Posts Tagged ‘Wolność’

Już to przerabialiśmy…

sobota, Listopad 13th, 2010

Zaprawdę udał nam się prezydencik! Ledwo wręczył order orła białego (już z małej litery) tow. Szechterowi – żydowskiemu polakożercy, synowi człowieka, którego życie upłynęło na zwalczaniu Polski, bratu stalinowskiego sędziego a ten od razu rękami innego żyda (Seweryna Blumsztajna) zwołał lewackie i pedalskie szumowiny z całej Warszawy żeby nie dopuścić do legalnej (!!) demonstracji środowisk patriotycznych i niepodległościowych w dniu Święta Niepodległości. Nasz niedoważony prezydencina jednym ruchem przekreślił starą, piękną historię tego orderu. Teraz jest to order hańby!

Jeszcze nie przebrzmiały zwierzęce ryki czytelników gazety koszernej wznoszone na widok Barw Narodowych, a już mieszkaniec pałacu (nomen omen) namiestnikowskiego pospieszył z projektami zmian w Konstytucji RP. Bardzo charakterystycznych! Po pierwsze uznał, że Polacy nie wiedzą, co dal nich najlepsze i są gotowi odrzucić wprowadzenie waluty Euro w referendum. Jeżeli jego poprawka przejdzie uszczęśliwią nas tą walutą czy chcemy tego czy nie. O ile, do tego czasu, ten pieniądz nie zdechnie, na co się zanosi.

Po drugie: w myśl tej poprawki (popsujki) „polskie” Euro będzie drukowane przez europejski bank centralny a nie przez mennicę narodową. Uznano, że nie tylko nie jesteśmy godni waluty narodowej ale w ogól żadnej! Ciekawe, że większość krajów strefy Euro  sama sobie te banknoty drukuje i monetę bije.

Po trzecie uznał, że w Polsce jest przy władzy zbyt wielu…. Polaków. Wobec tego wymyślił, że do władz może ubiegać każdy ewropejczyk, czyli na prezydenta warszawki będzie mógł kandydować np. Hiszpan a głosować na niego będzie mógł zamieszkały w Polsce np. Grek.

Skąd zalęgły mu się w głowie tak idiotyczne pomysły? Otóż nie zalęgły się – w jego głowie NIC się nie zalęgnie (najwyżej nowotwór lub pasożyty) on wykonuje po prostu polecenia Berlina lub innej Brukseli. Jak taki pajac na sznurku – macha łapskami tylko wtedy, kiedy ktoś za ten sznurek pociągnie.

Ależ sobie wybraliście namiestnika – niech Was drzwi ścisną! Strach pomyśleć co będzie dalej. Zakaz używania języka polskiego i Barw Narodowych? Już to kiedyś przerabialiśmy….

I koniecznie proszę: TO zobaczyć.

 

Rozpoczęły się igrzyska…

środa, Listopad 10th, 2010

… wyścig szczurów do śmietniska – czyli ruszyła kampania wyborcza. Nie znoszę tych zbaw: zewsząd patrzą na mnie zakazane mordy kandydatów na radnych, prezydentów, burmistrzów i innych planujących skok na pieniądze podatnika – imię głupie na każdym słupie. Po samych pyskach widać, że miejsce większości jest raczej w kryminale, wariatkowie albo domu opieki.

A jakież piękne mają pomysły, na co wydać nasze pieniądze! Do moich ulubionych należą złodzieje dotujący z pieniędzy podatnika lokalną piłkę nożną, której nie znoszę. Jakoś nie rozumiem, dlaczego mam płacić za to, że kilku debili chce sobie pobiegać po trawniku za kawałkiem nadmuchanej świńskiej skóry? Zaprawdę nie brak pomysłów na rozkradanie pieniędzy podatnika.

A więc, na kogo głosować, żeby było dobrze? Kto tam jest uczciwy i porządny? Podpowiadam: NIKT! Uczciwi i porządni nie biorą się już do polityki i nie chcą uczestniczyć w jakichkolwiek wyborach – polityka w Polsce (i nie tylko) jest tak brudna i obrzydliwa, że porządni ludzie trzymają się od niej jak najdalej.

Mogę, najwyżej, podpowiedzieć, na kogo NIE głosować:

  1. Na urzędników, pracowników budżetówki i związkowców – są pazernymi arcymistrzami w rozkradaniu pieniędzy podatnika.
  2. Na rencistów i emerytów – mają umysły zdegenerowane PRL’em i postępującą miażdżycą.
  3. Na ludzi związanych z PO, SLD i inną lewicą – to oni uczynili z polskiej polityki szambo i z lubością się w nim nurzają.
  4. Na kobiety – są ostrożniejsze (czytaj: bardziej tchórzliwe) niż mężczyźni i z rozkoszą uraczą nas jeszcze większą ilością fotoradarów, ograniczeń prędkości, hopek i łapsów (strażników) miejskich.
  5. Na ekologów – ci najchętniej rozbiorą nasze domy i zerwą asfalt z ulic żeby było więcej miejsca na krzaki i zwierzaki. Rośliny i zwierzęta są dla nich ważniejsi niż ludzie

A może głosować nie, „Na” ale „Przeciw” tej całej swołoczy?  Jak? Bardzo prosto – po prostu nie iść na wybory! Może to i najlepiej, bo mechanizmem demokracji jest selekcja negatywna: zwykle wygrywają najgorsi…

 

Moje prawa kon(pro)sytucyjne…

czwartek, Listopad 4th, 2010

Wczoraj nadziałem się na program w telewizorze – pokazywali „biednych i poszkodowanych” mieszkańców jakiegoś budynku komunalnego, w którym rozsypała się toaleta, walą schody, tynk leci na łeb a instalacja elektryczna jest w opłakanym stanie. Wydźwięk programu był taki: ktoś powinien przyjść i im to naprawić, bo skandal żeby ludzie mieszkali w takich warunkach.

Polska Konstytucja daje podobno każdemu obywatelowi równe prawa.

Czyżby? Czy, w takim razie, kiedy popsuje się toaleta w moim własnym domu, do zupy będzie leciał tynk z sufitu, a prąd będzie kopał przez ściany mogę zawiadomić stosowny urząd, który przyśle fachowców i naprawią mi to za darmo, czyli na koszt podatnika? Ależ skąd! Przecież to moja własna chałupa i jest w takim stanie, w jakim ją utrzymuję i nikogo to nie obchodzi.

Dlaczego zatem z moich podatków mam finansować remonty mieszkań jakiś obszczymurków, którzy mieszkają w lokalu komunalnym (wybudowanym z moich podatków) zaś pieniędzy na utrzymanie ich, w jako takim stanie nie mają, bo cały zasiłek (pobierany z moich podatków) regularnie przepijają zaś do pracy się nie wezmą, bo przecież łatwiej wyciągnąć brudną łapę po bejmy podatnika.

I sprawa podobna – niedawno w wypadku samochodowym zginęło osiemnaście osób na raz. Zginęli z winy kierującego ich pojazdem. Ależ się podniósł szum! Gminy pospieszyły z nadzwyczajnymi zapomogami dla rodzin, Urząd Marszałkowski i Wojewódzki – podobnie. Pogrzeb też im zafundowano. Oczywiście z moich podatków.  Mam pytanie: czy kiedy ja, przez własną niefrasobliwość, zginę w wypadku drogowym, moi bliscy też dostaną taką zapomogę? Czy zrefundują mi pogrzeb? Jasne, że nie! A z jakiej racji? Czy moja śmierć byłaby jakaś inna od śmierci tamtych ludzi? Czy jestem jakimś gorszym „podludziem”?

Zdaje się, że tak…. A gdzie prawa konstytucyjne? Hę?

Najistotniejsza różnica pomiędzy Prawicą a lewicą polega na tym, że lewica chce żeby nie było bogatych zaś Prawica chce żeby nie było biednych.

Dlatego jestem Prawicowcem.

A „Najbardziej fajna jest Prawica skrajna!” (Cytata z Mateusza Michalkiewicza.)

Czego i Wam życzę…

Nawet mnie zadziwili!

sobota, Sierpień 7th, 2010

To, że PO ani przez chwilę nie myślała spełniać swoich obietnic wyborczych nie jest dla mnie zaskoczeniem – wiem skąd wywodzą się ludzie, którzy ją tworzą i jestem o nich jak najgorszego zdania.

Natomiast trzeba przyznać, że zadziwili nawet mnie robiąc rzeczy dokładnie odwrotne od wszelkich wcześniejszych deklaracji. Pamiętam jeden z ich sztandarowych pomysłów dotyczących stawek podatkowych – słynny „3×15” czyli 15% VAT, 15%PIT i 15%CIT. Dziś ludzie, którzy to mówili podwyższają nam podatek VAT i wprowadzają nowe. Pewnie doradza im profesor zagadnień ekonomicznych marksizmu i leninizmu tow. Balcerowicz. On również będąc ministrem finansów gadał na okrągło, że podatki trzeba obniżać i upraszczać a przez cały czas podnosił je i komplikował. Przedtem jednak zlikwidował „nawis inflacyjny” czyli pozbawił miliony ludzi oszczędności całego ich życia.

Rządzą nami już nie idioci ale raczej bezwzględni gangsterzy.

(Rząd PiS’u zlikwidował podatek od spadków i darowizn, a kiedy zaczęła drożeć ropa obniżył akcyzę na paliwa żeby nie uderzyć kierowców po kieszeni)

Natomiast zupełnym ewenementem jest to, że PO od początku swoich rządów zatrudniła sto tysięcy nowych urzędasów. !00 000 czyli tyle ile liczą całe polskie Siły Zbrojne!!!!! W związku z tym musi nas łupić ile wlezie żeby utrzymać tą armię bezproduktywnych pasożytów i ich biura, komputery etc.

Chyba faktycznie wyborcom PO należałoby podrąbywać ręce.

A teraz z innej beczki:

Dziś święto Bambrów (Bawarów poznańskich) – pierwsza ich grupa przybyła do Poznania dwieście dziewięćdziesiąt jeden lat temu z Bambergu. Wspominam o tym bo i ja się z nich wywodzę i jestem z tego dumny!

LUKSUS ZA DARMO, CZY KOSZTOWNY… SYF?

środa, Sierpień 4th, 2010
Wielkopolska

Jezioro

Muszę przyznać, że od lat nie jeżdżę nad morze, zwłaszcza w „sezonie”. To makabryczne miejsca. Tłok, smród starych frytur we wszechobecnych „smażalniach”, kakofonia dźwięków z najrozmaitszych knajpek, sklepików, piwiarni lub po prostu ulicznych i plażowych głośników mnie wypłasza. Wstręt budzą nachalni straganiarze oferujący nieprawdopodobną tandetę przydatną niby na plaży lub budzące grozę „pamiątki” z makabrycznego pobytu na „wczasach”. Jeżeli dodamy do tego kłopoty z parkowaniem samochodu, odpychające kampingi i na ogół tłumy liżących lody lub żłopiących piwsko z plastikowych kubków wczasowiczów doprawione zgrają, ryczących jak potępieńcy, bachorów to pobyt w takich miejscach przypomina długotrwałe ćwiczenia masochistyczne dobre dla nieszczęśników, którym sprzykrzyło się życie na tym świecie. O cenach i konieczności płacenia niemal za wszystko nawet nie wspominam.

I po mam się męczyć, stresować, denerwować? Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy tam „wypoczywają”.

Niespełna sto kilometrów od mojego domu mam Pojezierza Wielkopolskie i Sierakowsko – Międzychodzkie. Łatwo i wygodnie tam dojechać. Setki jezior! Właśnie wróciłem znad jednego z nich. Bezpłatny, świetnie utrzymany parking nie dalej niż sto metrów od bezpłatnej, czyściutkiej plaży. Krystalicznie czysta woda, świetny pomost – molo, piaszczyste dno kąpieliska. Obok znakomicie utrzymane pole namiotowe (bezpłatne) z węzłami sanitarnymi (bezpłatnymi), boiska do siatkówki plażowej i badmintona (bezpłatnymi – rzecz jasna!). Cisza i absolutny spokój. Pomimo weekendu na polu namiotowym był tylko jeden namiot – mieliśmy ponad trzystu (!!) hektarowe jezioro praktycznie tylko dla siebie. Nadmieniam, że w tych okolicach taki jezior jest ponad sto, a większość z nich połączona oznakowanymi drogami rowerowymi. O cenach nawet nie wspominam – na codzienne utrzymanie wydamy tu mniej niż u siebie w domu. Pływać, żeglować, łowić ryby, wędrować można w komfortowych warunkach ile dusza zapragnie i praktycznie za darmo. Zupełnie nie rozumiem ludzi siedzących za ciężkie pieniądze w cuchnących, hałaśliwych kurortach, podczas gdy pod nosem mają takie cudeńka! Chyba wynika to z niewiedzy – bo z czegóż innego? Polecam wszystkim nasze pojezierza (z wyjątkiem tłocznych i przereklamowanych Mazur).

Naprawdę warto!

Korwin – Mikke jednak mnie posłuchał…

czwartek, Lipiec 1st, 2010

Dostałem z parti WiP takie pytanie:

Na kogo powinniśmy scedować głosy pana Janusza?

Macie jasny pomysł? Chcecie się nim podzielić? Zapraszamy!

Odpowiadam na pytanie:

1. JKM, o ile mi wiadomo, bezpośrednio nie przekaże swojego poparcia żadnemu z kandydatów, ale nie będzie też namawiał do bojkotu wyborów. Dotychczas, w podobnych sytuacjach, określał taki wybór jak wybór pomiędzy „dżumą a tyfusem”. I to było słuszne. Tym razem pojawi się wybór pomiędzy „anginą i grypą” (mojego pomysłu!).

2. Sądzę, że grypę łatwiej wyleczyć domowymi, tradycyjnymi metodami i rzadziej niż angina wymaga interwencji lekarza. Wolę, więc grypę.

3. Z dwojga złego wybieram mniejsze – ergo – w drugiej turze będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego.

4. JKM jest… nieco… trochę… klinicznie… rusofilem – podobnie jak Komor. Ja jestem Człowiekiem Zachodu (Tolkien się kłania) – nie boję się Niemców – rusków – tak! (Mój Ojciec, Babka, Dziadek i inni krewni „pasali białe niedźwiedzie”) więc coś o nich wiem!

5.O ile mi wiadomo jeden z UPR’ów ( ten  witczakowo – kocikowy), który mam w…. głębokim poważaniu, będzie namawiał do głosowania na Kaczyńskiego i ja, jako stary, uczciwy, choć już nieżywy UPióR powinienem „warknąć, burknąć” i uciec od tej swołoczy. Czyżby? Swój rozum, doświadczenie mam i zagłosuję zgodnie z tym, co mi podpowiada i żaden z UPeRów a nawet JKM, którego bardzo szanuję, który mnie wychował, wiele nauczył i którego przez lata byłem skutecznym, wręcz legendarnym,  pretorianinem nie odwiodą mnie od tego.

Tako i Wam radzę!

Zresztą! Zróbcie jak Wam rozum podpowie!

Heil! Ave!

P.S.

I pomyliłem się JKM poparł dziś Jarosława Kaczyńskiego. Czyżby mnie posłuchał…?

Mariusz Waszak

Mam „pomysła”, czyli prośba do Czytelników z Poznania i okolic!

czwartek, Czerwiec 24th, 2010

Porządkowałem, jak co roku, swoją bibliotekę. I jak co roku znajduję w niej sporo książek, do których już na pewno nie wrócę. Dzielę je na trzy części: pierwsza – książki w tak złym stanie, że kwalifikują się tylko na makulaturę; druga – książki o treści fałszywej lub szkodliwej – również trafią na makulaturę; trzecia – książki pełnowartościowe trafiały do biblioteki publicznej. Muszę tak robić, bo utonąłbym w książkach.

Niestety biblioteka, której ofiarowywałem dotąd książki nie może ich więcej przyjąć.  Wobec tego wydrukowałem kartkę o treści:

Książki za darmo!

Proszę sobie (wy)brać.

Kartkę nalepiłem na spore pudło, które napełniłem książkami i wystawiłem na chodnik przy ul. Wrocławskiej w Poznaniu. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! W ciągu dnia ludzie wzięli z niego niemal wszystkie (około dwustu tytułów – trzynaście kartonów!) Książki. I nie myślcie, że była to hołota, która rzucała się na byle, co bo „za darmo”. Bynajmniej! Ludzie przeglądali je z uwagą i wybierali to, co ich zainteresowało. Nie brali „hurtem jak leci”. Jestem z tego pomysłu bardzo zadowolony! Ale pojawiła się też inna kategoria zainteresowanych – ludzi, którzy pytali czy mogą PRZYNIEŚĆ książki, które są im zbędne. Spróbuję, więc za kilka dni powtórzyć akcję z rozdawaniem książek – tym razem przyniesionych przez „krewnych, znajomych i nieznajomych Waszaka”.

W związku z tym pomysłem mam prośbę do Czytelników mojego bloga: jeżeli macie książki, które zalegają Wam na półkach i do których już nie wrócicie, przynieście je do sklepu papierniczego w Poznaniu, przy ul. Wrocławskiej 6. Kiedy trochę się ich uzbiera rozdamy je znowu zainteresowanym. Ideą książki jest być czytaną a nie odkurzaną. Nadmieniam, że jest to akcja całkowicie niekomercyjna – nie zarabiam na tym ani grosza! Książki będzie można sobie wziąć w Poznaniu przy ul. Wrocławskiej 6 (pomiędzy sklepem papierniczym a Shot Bar’em).

Tych, którzy zachcą podzielić się swoimi książkami informuję, ze muszą spełniać pewne kryteria:

– mogą być zniszczone i stare, ale muszą być kompletne – posiadać wszystkie strony i okładkę.

– nie mogą zawierać treści obscenicznych, satanistycznych, komunistycznych, pornograficznych etc.

– proszę je przejrzeć przed przyniesieniem (usunąć ew. dedykację etc.)

Mogą być też:

-mapy, plany miast, przewodniki ( tym już nieaktualne)

– wszelkie podręczniki ( w tym już nieaktualne)

– książki dla dzieci

– publikacje obcojęzyczne

– periodyki

– oprawione roczniki czasopism

 Acha! I jeszcze jedno: jeżeli wśród książek, które Państwo przyniosą rozpoznamy rzecz o dużej wartości antykwarycznej lub kulturowej nie przyjmiemy jej, lecz zasugerujemy spieniężenie w antykwariacie, przekazanie do Biblioteki Raczyńskich lub zatrzymanie w domu dla przyszłych pokoleń.

W niedzielę wybory – czyli – kto na kogo?

wtorek, Czerwiec 15th, 2010

Wybory prezydenckie w niedzielę – pójdę na nie niewyspany, bo czekają mnie w weekend dwie (jeżeli nie trzy!), sympatyczne, ale raczej wieczorno – nocne imprezy.

Myślałem o tym, kto będzie głosował na poszczególnych kandydatów. Sądzę, że będzie wyglądało to, mniej więcej, tak:

Na Jarosława Kaczyńskiego zagłosują środowiska narodowe, patriotyczne, kombatanckie, niepodległościowe, większość tradycyjnych i konserwatywnych Katolików, stara inteligencja, część służb mundurowych.

Na prezesa Janusza Korwin – Mikke: niezależni przedsiębiorcy, ludzie wolnych zawodów (w tym artyści), studenci, właściciele większej ilości nieruchomości, stara inteligencja, szlachta i arystokracja, spora część służb mundurowych (wojsko, policja), Katoliccy tradycjonaliści, wszelcy wolnościowy i Libertarianie.

Na Komorowskiego: wykształciuchy, urzędasy, budżetówka, część byłych agentów SB, UB, WSI, część byłych PZPR’owców, strażnicy miejscy, mniejszości narodowe, kauzyperdy i inni czytelnicy gazety wyborczej.

Na Napieralskiego: ekolodzy, homoseksualiści, zoologiczni ateiści, obrońcy praw zwierząt, reszta agentów służb PRL’u ale i KGB, SASI, feministki, miłośnicy wina marki krajowej spożywanego w bramach

Na Marka Jurka: obrońcy życia i trochę słuchaczy Radia Maryja.

Na Pawlaka: normalni rolnicy, członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej i sporo… kobiet.

Na Leppera: nieudolni rolnicy – roszczeniowy i trochę oszołomów.

Na Ziętka i Morawieckiego: pewna (niewielka) część ich najbliższej rodziny.

A! Zapomniałem o tow. Olechowskim – nie mam pojęcia, kto na niego zagłosuje.

Tak to będzie, z grubsza, wyglądało.

A na kogo ja będę głosował? Ano w pierwszej turze na prezesa Janusza Korwin – Mikke, natomiast w drugiej – o ile JKM’owi nie uda się do niej wejść, na Jarosława Kaczyńskiego.

I Wam tako radzę…

Ogniem i toporem!

sobota, Czerwiec 5th, 2010

Od pewnego czasu panuje w Łodzi plaga pożarów. Nie są przypadkowe incydenty – budynki płoną według pewnego klucza – są to nieruchomości położone na atrakcyjnych inwestycyjnie terenach, wpisane na listę zabytków i w kiepskim stanie technicznym. Ich remont pod dyktando konserwatora zabytków jest całkowicie nieopłacalny, zburzyć ruder też nie wolno, bo są „zabytkowe”, sprzedać też nie sposób, bo za sypiącą się ruderę ze statusem „zabytku” można dostać nędzne grosze. Pożar jest jak najbardziej wskazany – teren zostaje oczyszczony i można wykorzystać go rozsądnie. Nie ma się, co dziwić, że zdesperowani właściciele chętnie korzystają z pomocy miejscowych meneli, którzy za litr albo dwa wódki ochoczo „pobawią się zapałkami” w takiej ruderze. To błogosławiona działalność, bo dzięki niej właściciel nieruchomości odzyskuje święte prawo dysponowania swoją własnością, którą ograniczało mu głupkowate prawo zaś społeczeństwo dostanie nowy obiekt, parking, miejsca pracy etc. Oczywiście miasto Łódź nie ma monopolu na takie rozwiązania – zdarzają się i w innych miastach. Znam takie dwa wypadki w Poznaniu i jeden w Puszczykowie. Dobry pożar pozwala też pozbyć się lokatorów, którzy czasem od lat nie płacą czynszu a pozbyć się ich legalnie nie sposób, bo chroni ich socjalistyczne „prawo”.

Podobnie jest z drzewami – na wycięcia drzewa, które sami posadziliśmy we własnym ogrodzie musimy uzyskać i opłacić zgodę stosownego urzędu w przeciwnym razie grozi nam dotkliwa grzywna. A więc ludzie radzą sobie inaczej – wiertarką robią dziurę w pniu i wlewają tam stężony środek chwastobójczy lub kwas. Drzewo po takiej „kuracji” usycha a uschnięte to już wolno usunąć. Co bardziej ostrożni podkopują drzewo i dziurę robią w korzeniu żeby śladów nie było.

Żeby było śmieszniej niedawno w Wielkopolskim Parku Narodowym przeprowadzono akcję usuwania dębów czerwonych. To drzewo – chwast. Usuwano je tysiącami. Natomiast gdyby ktoś w ogródku przylegającym do WPN wyciął sam taki sam dąb zostałby ukarany grzywną. Paranoja.

I do takich pirackich metod musimy się uciekać żeby móc korzystać ze świętego prawa własności i wolności.

I to by było na tyle…

czwartek, Czerwiec 3rd, 2010

Wyżeł puszczykowski

Wiem, że dawno nie było wpisu, ale to chyba zrozumiałe. Kampania prezydencka tak nudna, że aż się na wymioty zbiera a ileż można pisać o powodzi?

Opublikowano zapisy rozmów z kokpitu prezydenckiego Tupolewa, ale niczego one nie wyjaśniają – zresztą pochodzą od Rusków a ja nie wierzę w ani jedno słowo tych kacapów o dobrych intencjach nawet nie wspominając.

Partia WiP rozwija się pomyślnie zaś to, co dzieje się we wszystkich (podobno są już trzy!) UPeRach woła o pomstę do nieba, jeży włos na głowie a rewolwer sam się odbezpiecza w szufladzie.

A w domu remonty, remonty, remonty… Właśnie czekam aż mi lakier na listwach podeschnie. No, cóż – apetyt rośnie w miarę jedzenia – ciekawe czy uda mi się ten remont (odbudowę? przebudowę?) do końca roku skończyć. A zaczęło się tak niewinnie: miałem „tylko” wymienić okna i odświeżyć werandę. No i zaczęła się reakcja łańcuchowa!

W ogrodzie bezczelne wiewiórki przychodzą po swoje orzechy, które podkładam im w dziupli starej jabłoni i cmokają na mnie gniewnie, kiedy tego nie zrobię; szczypiorku mam tyle, że mógłbym nim handlować; pies Maja (wyżeł puszczykowskim – jedyny istniejący egzemplarz) zaintrygowany przygotowaniami do procesji (dziś święto Boże Ciała), które przedefiluje przed moim domem.

I to by było na tyle.

Miłego wochenende. Heil!